1

Temat: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

Zapadał zmrok. Nocny cień kładł się na miasto. Ludzie już dawno siedzieli w domach, bo noce w tym rejonie są wyjątkowo mroźne. Ktoś jednak nie przejmował się zimnem. Na miejscowym rynku, stała postać, wsparta plecami o ścianę. Był to mężczyzna, wysoki, miał na sobie brązowe, skórzane buty do kolan, szare spodnie i pelerynę. Kaptur zarzucony na głowę, z pod którego prześwitywała blada twarz. Miał długi, idealnie prosty nos, bystre oczy koloru leśnej ściółki, krótko przycięte jasne włosy i długie szpiczaste uszy(co mogło świadczyć ze jest goblinem lub elfem). Był młody.

"Zbyt młody na to co go czeka. Nie podoła zadaniu"- Pomyślała kobieta, która zmaterializowała się na środku rynku. Miała na sobie koszule o barwie jesiennych liści, granatowe spodnie i małe drewniane buciki, ledwo sięgające do kostek. Rozejrzała się po placu, po czym, uchwyciwszy spojrzeniem oczekującego mężczyznę ruszyła szybkim krokiem w jego stronę.

Elf stał bez ruchu, mimo że od razu zauważył nowo przybyłą kobietę. Szła w jego stronę. Prawą ręką sięgnął do pasa, gdzie zwykle nosił miecz, i zacisnął palce na małym sztylecie. Lepiej być ostrożnym, pomyślał. Już dawno planował tę wyprawę. Uznał że lepsza bron nie będzie mu potrzebna. Miał przecież wystarczająco siły.


Kobieta zatrzymała się kilka kroków od mężczyzny. Stali tak i przyglądali się sobie przez chwilę, po czym ona pierwsza spytała:
- Ty jesteś Ashtar?
- Może... - odpowiedział elf.
-Mam rozkaz doprowadzić cię bezpiecznie do celu twej podróży. - wyrzuciła z siebie kobieta, tak jakby ta misja była dla niej stratą czasu.
- Możemy ruszać natychmiast, jestem przyszy... - zamarł w połowie zdania. Rozejrzał się po rynku, po czym chwycił kobietę za rękę i pociągnął w stronę bramy wyjazdowej z miasta.
- Musimy ruszać, szybko!

Ale było już za późno. Na rynek, spomiędzy domostw wylała się mgła. Najpierw łagodna, potem coraz gęstsza, w końcu tak gęsta że pokryła cała ulicę. Widoczność była znikoma, ledwo na parę metrów przed sobą. Chwilę później stało się to czego obawiał się mag. Mgła powoli opadła do kolan, a na rynku bezszelestnie pojawiła się blisko setka postaci. Z początku kobieta myślała, że to ludzie. Że może jej przełożeni wysłali im eskortę, lecz później wydała z siebie okrzyk przerażenia. Po ziemi sunęła blisko setka martwaków. Zombie - jak o nich pisały starożytne księgi, byli najniższymi sługami demonów. Zwykłym mięsem armatnim, jednakże byli silni i nie znali bólu, co  bez wątpienia czyni z nich trudnych przeciwników. W końcu są nieumarli, praktycznie nie da się ich zabić...




Powolnym marszem, włócząc nogę za nogą zombie byli coraz bliżej żywych. Mężczyzna wyciągnął sztylet, przeklinając w duchu, że nie zabrał ze sobą potężniejszej broni. Nie miał nawet łuku i strzał, bo były ciężkie i opóźniałyby ich marsz. Kobieta natomiast stanęła za nim, ręce wyciągając przed siebie, gotowa do rzucenia zaklęcia. Gdy pierwsza fala trupów była już dostatecznie blisko, elf odbił się mocno od ziemi, wyskakując w stronę przeciwników. Obracając się w powietrzu ciął sztyletem. Skutki były natychmiastowe: dwa ciała upadły na ziemię, a ich głowy potoczyły się po kamiennym placu.

W tym czasie kobieta wykonała skomplikowany gest rękami, mrucząc coś pod nosem. Skończywszy, uniosła wyprostowane ręce i rozstawiła szeroko palce, spomiędzy których trysnęło jasne, prawie złote światło. Nawet martwe ciała, zdawałoby się pozbawione jakichkolwiek odruchów, cofnęły się kilka kroków do tyłu. One także odczuły moc tego zaklęcia, a mężczyzna doskonale je znał. Tak, to na pewno Odepchnięcie Śmierci. – stwierdził w myślach. Był tego pewien jak nigdy. Ale skąd ona znała to zaklęcie? Było potężne, ale i niezwykle zabójcze i niebezpieczne. Niewłaściwie wykorzystane, mogło zniszczyć osobę, która je rzuca i setki osób w pobliżu. O tak - pomyślał czarodziej. Ta kobieta jest bez wątpienia potężną czarodziejką. Moja misja musi być niezwykle ważna, skoro przysłali po mnie kogoś takiego.





Comment plax ;d wiem że ortografii jest multum, ale nie miałem czasu tego posprawdzać ;d

@edit, pozmieniałem lekko tekst aby przyjemniej się czytało ;]

Ostatnio edytowany przez Yaiba (2009-08-27 10:56:25)

2

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

Świetne opowiadanie ,"barwne"(czasowniki), działa na wyobraźnię ,bardzo mi sie podoba. Jedynia nieścisłośc , to jest ostatecznie elf czy goblin ?
PS: kiedy dalsza część ?:)

3

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

ZAjefajne opowiadanie dużo lepsze niż te w książce do polaka smile

89% graczy uważa, że najważniejsza jest grafika, jeśli należysz do tych 11% wrzuć to na swoją sygnaturkę

Polecam naprawdę ciekawa gierka:
http://pl.desert-operations.com/?recrui … d=d29ybGQx

4

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

Yaiba napisał/a:

Był to mężczyzna, wysoki,

Można napisać  : Był to wysoki męrzczyzna wink

Yaiba napisał/a:

Dwa ciała upadły na ziemię, a ich głowy potoczyły się po kamiennym placu.

Headshot smile

http://sygnatury.net/sygnatury/01cwzeqm5tpjhkxyf34n9g6a8uirolb7vds2.jpg

5

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

bardzo fajne opowiadanko, czekam na ciąg dalszy tongue

http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSrIYaheubVyq60UNPG8fFi1Pq8kBPut88FAQO_A6bD0yKY5AkD

6

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

Fajne! Czekam na ciąg dalszy! smile

http://narodowcy.net/wp-content/uploads/2012/01/zsre-300x300.jpg
"Przez 8 lat ta sama gra kurw@ tylko o innym tytule[...]Bobby Kotick, proszę Cię, wprowadź abonament do tej gry. Żeby nikt w nią nie grał" - Rojo o serii Call of Duty

7

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

Mówisz i masz ;] next part ;pp Troche mniejszy niż poprzedni, ale chyba wiele wnoszący ;]

"Taka młoda, a taka potężna" - pomyślał mroczny. - Potężna bez wątpienia. Wydawałoby się, zwykła czarodziejka. Skoro zna Odepchnięcie Śmierci, bez wątpienia zna też inne, mniej lub bardziej przydatne zaklęcia. Jest więc niezbędna, żeby dokończyć moje dzieło, a wtedy, wtedy cały świat będzie mój.


Kobieta w pospiechu wyjęła z sakwy zaokrąglony, lekko podłużny kamień. Drugą ręką kreśliła po kamieniu linie i koła, tworząc jakiś znak, może rysunek. Nakreślony symbol pozostawał na kamieniu, w postaci świetlistych linii. Następnie, mrucząc coś pod nosem, czarodziejka zaczęła rysować linie na nowo. Symbol stawał się coraz wyraźniejszy. Wreszcie elf zniecierpliwiony, spojrzał na kamień i zobaczył, że wygrawerowany na nim jest symbol człowieka wchodzącego w drzwi. Jedną nogą i ręką już był za wejściem. - Runy, pomyślał czarodziej. Czarodziejka uniosła kamień nad nimi i wyszeptała słowa zaklęcia. Kamień zajarzył się złotym blaskiem. W jednej chwili spokojne śpiące miasteczko zniknęło.

Stali teraz na polanie. Nad ich głowami rozpościerały się korony drzew. Dodając do tego, że był środek nocy, byli niewidoczni. Przez ciemność jednak nie widzieli także siebie. Czarodziej natychmiast temu zaradził, podniósł dłonie, w geście jakby trzymał coś między nimi. Z jego rąk wystrzeliła w górę świetlista kula, która zawisła nad ich głowami.



Nadchodził świt. Pierwsze promienie słońca prześwitywały między liśćmi, oświetlając małą leśna polanę. Na skraju polany, Na kamieniu siedział czarodziej. Kilka kroków od niego jego opiekunka, przechadzała się to w jedną to w drugą stronę. Czarodziejka przystanęła nagle w miejscu i zwróciła się w stronę maga: Długo na mnie czekałeś?
- Niewiele. Przybyłem na miejsce spotkania na kilka godzin przed tobą. - odparł elf
- Rozumiem. Nie zauważyłeś w miasteczku czegoś dziwnego?
- Nie bardzo wiem co masz na myśli.
- Gdy przybyłam mieszkańcy spali, czyż nie? - głośno zastanowiła się dziewczyna.
- Do czego zmierzasz? Czarodziej zmarszczył brwi. Czyżby zauważyła coś, czego on pomimo swojej ukrytej mocy  nie spostrzegł?
- Chodzi o to, że gdy pojawili się zombie, nasza walka z pewnością przykułaby uwagę wielu mieszkańców, tym bardziej, że jest to osada handlowa. Znajduje się na szlaku, ktoś na pewno załatwia interesy także w nocy. - Teraz rozumiał. Trupy nie pojawiły się znikąd. Ktoś zabił mieszkańców i ożywił ich, tworząc swego rodzaju armię.
- Ale skoro to prawda, to znaczy, że...
- To znaczy, że jakiś nekromanta wdarł się do miasta. I bez wątpienia knuje coś złego.








terazz wyjaśnienia do części 1:
@krzysiek21 To jest elf ;]
@Fylyp Ale to headshot z multikillem ;]


@edit Tu również pozmieniałem lekko treść, aby czytało się przyjemniej ofc ;d

Ostatnio edytowany przez Yaiba (2009-02-15 10:53:04)

8

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

Fajne. Coraz ciekawsze, już się nie moge doczekać ciągu dalszego.

http://narodowcy.net/wp-content/uploads/2012/01/zsre-300x300.jpg
"Przez 8 lat ta sama gra kurw@ tylko o innym tytule[...]Bobby Kotick, proszę Cię, wprowadź abonament do tej gry. Żeby nikt w nią nie grał" - Rojo o serii Call of Duty

9

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

big_smile Daje więc kolejną część:

W tym samym czasie Mroczny przechadzał się po kamiennym placu. Tutaj. - Pomyślał. - Tutaj osiądę. To miasto, niegdyś wspaniała handlowa potęga, będzie teraz stolicą zła. A gdy moje plany się ziszczą, cały świat zginie  pod naporem moich armii nieumarłych. Ktoś jednak wie o moich planach, a na zdradzenie swojej działalności jest jeszcze za wcześnie. Magnotosie! -zawołał. Przed nim zmaterializował się człowiek, a raczej coś co na pierwszy rzut oka wyglądało jak człowiek. Był to mężczyzna, wysoki, potężnie zbudowany. Twarz poznaczoną miał dziesiątkami blizn, od różnego rodzaju cięć i strzał. Odziany był jedynie w czarny płaszcz. Nie był to jednak zwykły płaszcz. Spływał on z właściciela tak, jakby był cały mokry. Żadna kropla nie dotknęła jednak ziemi. – Tak, panie? - odezwał się przywołany sługa. Mroczny, wystawił rękę przed siebie, jakby oczekiwał, aż ten drugi coś na nią położy. Zamiast tego, nad ręką zmaterializowała się szklana kula, wielkości pięści.
W kuli pojawiły się dwie postacie, siedzące na skraju polany w pobliskim lesie.
- Zajmij się nimi, tylko dokładnie. I pamiętaj, jej moc nie może umknąć. Jest dla nas niezwykle ważna. Musisz ją zdobyć.
- Jak rozkażesz panie. - Lejąca się postać okręciła się na pięcie, po czym przeszła parę kroków i zniknęła, pozostawiając po sobie na ziemi czarną plamę, która natychmiast wsiąkła.


Słońce chyliło się ku zachodowi. Ostatnie jego promienie przebijały się przez gęste gałęzie wysokich drzew. Człowiek wraz z elfem, szli powolnym, niepewnym krokiem rozglądając się w około. Choć las był niezwykle cichy, woleli uważać. Już raz zostali zaskoczeni. Była to sytuacja, której elf nie mógł sobie wybaczyć. Czyżby jego zmysły zawiodły? Armia nieumarłych mogła być ostatnimi, których widziałby za życia. Przeklinając się w duchu za to niedopatrzenie, szedł w milczeniu tuż obok czarodziejki. Ona zaś od dłuższego czasu bacznie mu się przyglądała. Nie mogąc oprzeć się wrażeniu, że kobieta, ma zamiar coś mu powiedzieć, zapytał. – O co chodzi?
- Chciałabym wiedzieć, jaka jest twoja misja, skoro ktoś wysłał armię trupów, aby pokrzyżować twoje plany? – Sam chciałbym to wiedzieć. Po co rada wysłała po mnie potężną czarodziejkę?
- Co masz na myśli mówiąc potężną? – zapytała, udając zdziwienie.
- Dobrze wiesz. Znasz jedno z najbardziej zaawansowanych zaklęć, jakie znane są światu. Wyrzucił z siebie elf. Dość już miał tego, że ukrywała przed nim swą prawdziwą moc. Jakie jeszcze ma tajemnice?
– Spostrzegawczy jesteś. Znasz się na magii. Przejrzałam twoje myśli. Gdybyś nie znał się na magii, odczytałabym je bez problemu.
– Dobrze. Zakończmy to. Straciliśmy zapasy i środek transportu. Dojście pieszo do Kal’madas zajmie nam kilka dni. Jeśli…
- Jeśli co? – przerwała mu wpół zdania, czarodziejka.
- Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli. – Dokończył elf.

Słonce zaszło, i mrok wypełnił przestrzeń w tej części krainy. Nie mając żadnych zapasów czarodziejka wyczarowała ognisko i usiadła przy nim, wyciągając ręce w stronę ognia.
- Słuchaj, do celu naszej podróży długa droga. Ustalmy jedno. Żadnych tajemnic, zgoda?
- Zgoda, niech tak będzie. - odpowiedziała kobieta, nie odrywając wzroku od roztańczonych płomieni ogniska.
Elf nie miał dotąd czasu, aby przyjrzeć się swojej towarzyszce. Teraz, zauważył jednak że jest ona piękna. Prawie tak jak elfie kobiety. Szybko jednak przestał jej się przyglądać, w obawie że w końcu to zauważy. Ułożył się przy ognisku i prawie natychmiast zasnął.




jak będzie dalej pozytywnie odbierane, to zamieszczę kolejną część ;]

Ostatnio edytowany przez Yaiba (2009-08-27 10:57:36)

10

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

Zamieszczaj,zamieszczaj bo bardzo ciekawie się robi

http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSrIYaheubVyq60UNPG8fFi1Pq8kBPut88FAQO_A6bD0yKY5AkD

11

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

zamieszczaj!to się robi naprawde coraz ciekawsze

PS jak napiszesz całą książke to na 100% ją kupie.

http://narodowcy.net/wp-content/uploads/2012/01/zsre-300x300.jpg
"Przez 8 lat ta sama gra kurw@ tylko o innym tytule[...]Bobby Kotick, proszę Cię, wprowadź abonament do tej gry. Żeby nikt w nią nie grał" - Rojo o serii Call of Duty

12

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

xD ok no to akurat z kompa schodzę i prawdopodobnie nie siądę do jutra aż(czas, ach ten czas) to dam jeszcze kawałeczek. Ten jest trochę nudniejszy, mniej się dzieje, ale za to opisuje dość duży fragment krain Jedziemy:

    Było jeszcze ciemno, gdy obudził go szelest dobiegający z lasu. Spojrzał na swoją opiekunkę. Jeszcze spała. Starając się jej nie zbudzić wstał i powolnym krokiem podszedł do jednego z wielu drzew, po czym wdrapał się na nie. Stojąc na szczycie drzewa rozejrzał się w koło. Daleko na północy ujrzał łańcuch górski. Jego uwagę przykuł jeden ze szczytów. Wokół niego latały trzy stworzenia. Mężczyzna nie potrafił jednak ocenić czym one są. Dalej na wschodzie zobaczył nieskończone morze. Tafla wody była tak gładka, iż można by je uznać za łąki jakichś niebieskich kwiatów. Elf przymknął na chwile oczy, pozwalając by wspomnienia zabrały go do lat młodości, gdy biegał beztrosko po takich łąkach. Szybko jednak otrząsnął się z tych wspomnień, i ponownie skupił rozglądaniem wkoło. Teraz spojrzał na południe i ze zdziwienia, omalże nie spadł z drzewa.
Tam gdzie wczoraj było niewielkie miasteczko portowe, stało teraz dużo większe miasto. Nie było to jednak miasto ludzi. Większość terenu zajmowały drewniane chaty i szałasy. Gdzieniegdzie pomiędzy nimi wzbijały się w górę potężne kamienne wierze. W centrum miasta stała największa z nich, sięgająca wysoko ponad chmury. Całą metropolię otaczały kamienne mury, z żelazną bramą wychodzącą na zachód. Jego zachwyt ustąpił teraz miejsca złości i goryczy. Niegdyś rozciągały się tam bezkresne zielone łąki i wzgórza, teraz nie było tam ani krzty zieleni. Ziemia popękała i przybrała kolor czerni. Drzewa wyschły uginając się smutno jak gdyby utraciły życie. Nie mogąc znieść tego widoku elf po raz czwarty już, spojrzał ponad poziom lasu, tym razem w kierunku zachodnim. Pośród kolorowych pól, krętym strumieniem płynęła rzeka. W jej pobliżu poustawiane były farmy, zapewne miejscowych rolników. Dalej były już tylko niskie góry, w których znajdowało się źródło rzeki. Stało tam miasto, stolica elfickiego rodzaju, Kal’madas.
I znów czarodziej uległ wspomnieniom, dając się im ponieść do przeszłości. Stał teraz przed murami tego wspaniałego miasta, w ręku trzymając łuk. Z prawego ramienia zwisał skórzany kołczan, wypełniony po brzegi strzałami. Z obu jego stron w równym rzędzie stało kilkuset elfickich łowców, wojowników i magów, a każdy z nich  dzierżył łuk, miecz, czy też kostuch. Stali tak, spoglądając przed siebie na niewielkie wzgórze przed miastem. Nagle jeden z nich krzyknął:
- Orkowie! Przygotować broń!. - W odpowiedzi na ten bojowy okrzyk, łucznicy napięli cięciwy swych łuków, wojownicy wysunęli się do pierwszego rzędu, tworząc nieprzebitą zaporę ochronną dla swych braci. W tym czasie ze wzgórza  runęło blisko tysiąc ciemnych, zdeformowanych kształtów, nieustępliwie zbliżając się do nich. Strzelcy unieśli łuki i w jednej chwili puścili cięciwy. Setki strzał poszybowało w stronę wrogów, lecz w chwili gdy powinny rozbić się o orkowe łby, coś wyrwało podróżnika z zamyśleń. Myślami wrócił do rzeczywistości. Było już całkiem jasno. Spojrzał w dół i w miejscu gdzie obozowali spostrzegł swoja towarzyszkę, przechadzającą się wokół dopalających się resztek ogniska.
- elfie! – zawołała. Brak odpowiedzi – Ashtarze! – ponowiła wołanie, tym razem nieco głośniej.
- Tu jestem. – odparł obiekt jej poszukiwań, zeskakując z drzewa.
- Co tam robiłeś?   
- Rozglądałem się. Jest tu zbyt niebezpiecznie. Nieumarli wznieśli fortecę w miejscu gdzie nas wczoraj zaatakowano. – powiedział elf, spoglądając jej w oczy. – Nie możemy tu zostać, musimy jak najszybciej wyruszyć. Za ile będziesz gotowa? – zapytał.
- Już jestem gotowa. – odparła wojowniczka. Powiedziałeś że fortecę zbudowano? W tak krotkim czasie to niemożliwe.
- Nie przesłyszałaś się. Użyto tutaj magii. Nasze obawy potwierdziły się. Jakiś Nekromanta maczał w tym palce.
- W drogę więc. Mamy ważne wieści do zaniesienia, nie możemy zwlekać. – z zapałem wykrzyknęła kobieta po czym ruszyła w kierunku zachodnim. Czarodziej uśmiechnał się lekko, po czym ruszył za nią lekkim krokiem. Nocne ognisko zniknęło, nie pozostawiając po sobie najmniejszego śladu.


;] ;d;d Jutro fragmencik z mrocznym ;]

Ostatnio edytowany przez Yaiba (2009-08-27 10:58:08)

13

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

to wcale nie było nudniejsze od poprednich fragmentów smile czekam do jutra na koejną część.

http://narodowcy.net/wp-content/uploads/2012/01/zsre-300x300.jpg
"Przez 8 lat ta sama gra kurw@ tylko o innym tytule[...]Bobby Kotick, proszę Cię, wprowadź abonament do tej gry. Żeby nikt w nią nie grał" - Rojo o serii Call of Duty

14

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

Niezłe myśle że mógłbyś wydać książke i mówie ci to byłby bestseller !

Clicku czemuś nas opuścił ? sad
http://www.bleach.pl/images/userbar/userbar5.jpg http://img.userbars.pl/152/30266.png http://img.userbars.pl/144/28776.png
http://r9.fodey.com/2032/b00865b04f4c4b018a20741678b2eea6.0.gif

15

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

Właśnie ja pisze to dlatego, bo zawsze marzyłem żeby wydać książkę ale pieniędzy na to nie mam. Wszystko tworzę na żywioł. Pierwsze 3 części tworzyłem pół roku temu, a potem czasu nie było, a jak był to nie było weny, a teraz tak nagle jest to pisze dalej. Jutro tego parta z mrocznym dam i potem muszę pisać dalej ;]


Znacie może jakieś wydawnictwa, chętne do wydawania książek, debiutantów?


@edit Zapomniałbym. Dzięki za poparcie itd ;] To motywuje smile

Ostatnio edytowany przez Yaiba (2009-02-16 09:20:14)

16

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

Ja osobiscie Ci nie powiem ale napisz do rekacji oni ci na pewno pomogą tak jak w numerze 2/09

http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSrIYaheubVyq60UNPG8fFi1Pq8kBPut88FAQO_A6bD0yKY5AkD

17

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

Tak jak obiecałem dzisiaj fragmencik z mrocznym i może jeszcze potem wrzucę fragment z dużą dawką akcji ;d

Mroczny stał na szczycie wieży, spoglądając w dół, przez obłoki chmur. Wpatrywał się w  niewielką górę, stojącą samotnie nieopodal lasu.. Krypta – pomyślał. Odwrócił się i zszedł schodami w dół. Znajdował się teraz w okrągłej sali. Przy ścianach stały szafki i stoły, pokryte najróżniejszymi zwojami, słojami i księgami. Pośrodku sali wyrastał z ziemi kamienny piedestał, którego brzegi pokrywały dziwne, niezrozumiałe znaki i symbole. Na podłodze jaśniał jakis symbol, wymalowany na czerwono, zapewne krwią. Nekromanta podszedł do jednej z półek i wziął z niej coś co przypominało oko, oraz fiolkę zielonej substancji. Podszedł do piedestału i  położył na nim oko podobny produkt, wylewając nań zawartość fiolki. Buchnął zielony dym. Powietrze przeszył potworny zapach zgnilizny, który nie zrobił wrażenia na człowieku. Symbol na podłodze rozżarzył się, jak gdyby utworzony był z tysięcy małych, płonących węgielków. Naprzeciw mrocznego pojawiła się zielona postać. Była niska, miała zielonkawą skórę i długie szpiczaste uszy. Był to goblin.
Rozejrzał się po Sali, po czym dostrzegł swego pana i pokłonił się tak nisko jak tylko mógł.
- Jakie twe rozkazy mistrzu? – zaskrzeczała kreatura.
- Pójdziesz ze mną, i otworzysz dla mnie pewne drzwi. – wyszeptał czarodziej.
- Bum, bum, bum! – wykrzyknął uradowany stwór swym skrzeczącym głosem.
Ruszyli po schodach w dół, by w końcu wydostać się z wieży. Krocząc pomiędzy zgliszczami dawnego ludzkiego osiedla, a początkami swojej nowej stolicy zła, mroczny myślał tylko o tym co czeka go w krypcie.




Comment plax big_smile

Napisałem do redakcji i polecono mi poszukać na necie. Ponoć wydawnictwa nie lubią jak się je w taki sposób reklamuje ;d Szukałem ale nie znalazłem wydawnictw chętnych do współpracy, zajmujących się fantasy. Może wy coś znajdziecie??

Ostatnio edytowany przez Yaiba (2009-08-27 10:59:12)

18

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

www.iskry.com.pl

to jedno z wydawnictw które w naszym kraju spolszczyło i wypuściło do księgarń książke "Hobbit" sprawdź ale nic nie gwarantuje.

edit: 5/5 za ten fragment.

Ostatnio edytowany przez Maciek21c (2009-02-16 15:05:40)

http://narodowcy.net/wp-content/uploads/2012/01/zsre-300x300.jpg
"Przez 8 lat ta sama gra kurw@ tylko o innym tytule[...]Bobby Kotick, proszę Cię, wprowadź abonament do tej gry. Żeby nikt w nią nie grał" - Rojo o serii Call of Duty

19

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

ok, jako że strasznie się niecierpliwię na wasze komentarze i oceny to zamieszczam ostatni z napisanych już fragmentów. Resztę będe pisał w wolnych chwilach, lub weekendy, bo nauki dużo mam ;d


    Po wielu godzinach żmudnej wędrówki, wyszli w końcu z gąszczy krzaków i drzew. Stali teraz na zachodnim skraju lasu. Czekała ich długa droga. Ruszyli powolnym krokiem przed siebie. Wkrótce znaleźli się na wzgórzu i ujrzeli przed sobą małą rzeczkę.
-    Musimy uzupełnić zapasy wody.  – powiedział elf.
-    Dobrze, ale musimy przyśpieszyć kroku. Chcę żebyśmy doszli do Kal’madas najpóźniej jutro.  – odrzekła kobieta.
Mężczyzna przytaknął głową i podszedł do wody. Pochylił się i napił kilka łyków. Następnie wyciągnął spod płaszcza skórzaną manierkę i napełnił wodą. Starannie zakręcił i schował. Podniósł się z ziemi i spojrzał na swoją towarzyszkę. Ta stała na wzgórzu gotowa do marszu. Zaczął iść w jej stronę. Był już w połowie drogi, gdy na niebie skotłowały się ciemnie chmury. Zaczął padać rzęsisty deszcz. Widoczność była znikoma i ledwo dostrzegał kobietę. Był już dostatecznie blisko by móc z nią porozmawiać, ale wtedy w ziemię między nimi uderzył piorun. Pojawiła się czarna chmura dymu, która powoli opadła. W miejscu uderzenia błyskawicy stała teraz wysoka postać odziana w lejący się płaszcz. Elf zareagował instynktownie. Wyciągnął sztylet przed siebie i spytał:
-    Kim jesteś nieznajomy?
-    Me imię brzmi Magnotos. Jestem jednym z wielu sług mrocznego. Wypełniam jego rozkazy, a wolą jego jest byście zginęli tu i teraz. Powiedział demon po czym zaśmiał się przeraźliwie. Tym razem to kobieta spytała - kimże jest twój pan, że ma moc panowania nad demonami?
-    Mój pan jest władcą zła, a wkrótce całego tego świata. Jego legiony zmiotą was z tych krain raz na zawsze. Jego imię jest okryte tajemnicą. Każdy kto je wypowie sprowadzi na siebie klątwę siedmiu demonów, którą on sam stworzył. Oto, kim jest mój pan. A teraz dość rozmowy, przybyłem tu by was zniszczyć.
Niebo rozjarzyło się od tysięcy błyskawic. Demon klęknął i złapał się rękami za głowę. Z jego ust wydarł się jęk niewyobrażalnego bólu. Chwilę potem wstał i uśmiechnął się. Był teraz dużo wyższy, z jego głowy wyrosły rogi. Oczy zapłonęły żywym ogniem. Palce wydłużyły się i zakrzywiły w pazury. W prawej ręce zmaterializował się topór wielki jak drzewo. Demon chwycił broń oburącz i wziął potężny zamach. Uderzył. Ostrze ze świstem przecięło powietrze i wbiło się w ziemię gdzie jeszcze przed chwilą stała dziewczyna. Teraz leżała na ziemi kilka kroków dalej. Obok niej leżał elf, ale już podnosił się i biegł na demona.     W biegu rozważył wszystkie możliwości ataku i wybrał tę, która wydawała się najlepsza. Schylił się by uniknąć oberwania toporem, uskoczył do przodu by nie zostać złapanym przez ogromną rękę i wybił się w powietrze od kolana demona. Poszybował w górę i gdy znajdował się na wysokości jego twarzy wbił sztylet w prawe oko. Ogień zgasł, a z pustego oczodołu pociekła czarna maź. Potwór zawył przeraźliwie i wypuścił z ręki topór. Jedną ręką trzymając się za ranę, drugą wyciągnął ku niebu. Potężna błyskawica strzeliła prosto w niego, przeszywając całe ciało. Chwilę potem już go nie było. Na ziemi pozostał topór, który zniknął tak szybko jak jego właściciel. – Musimy uciekać, zaraz może wrócić cały legion. – wykrzyknął wojownik, mknąc w stronę swojej towarzyszki. Pomógł jej wstać i ruszył na zachód, ku zachodzącemu słońcu. Słońce zachodzi? Walka musiała więc trwać kilka godzin. – pomyślała kobieta, po czym pobiegła za elfem.




Napisałem to dzisiaj rano, bo do szkoły nie poszedłem smile Tylko komnetujcie coś proszę a nie tylko maciek big_smile

@down, no tak, ale mało osób i wychodzi na to że co 3 post jest mój i potem będzie że nabijasz itd...

Ostatnio edytowany przez Yaiba (2009-08-27 11:00:17)

20

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

Przeciez komentujemy big_smile Dla mnie najlepszy kawałek z wszystkich,fajna akcja big_smile

http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSrIYaheubVyq60UNPG8fFi1Pq8kBPut88FAQO_A6bD0yKY5AkD

21

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

Fajne 5/5 miejmy nadzieje że przez nauke nie stracisz weny smile

i szkoda że teraz będziesz pisał troche żadziej.

http://narodowcy.net/wp-content/uploads/2012/01/zsre-300x300.jpg
"Przez 8 lat ta sama gra kurw@ tylko o innym tytule[...]Bobby Kotick, proszę Cię, wprowadź abonament do tej gry. Żeby nikt w nią nie grał" - Rojo o serii Call of Duty

22

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

ej podjedź do mnie to cie zaraże to do szkoły nie pójdziesz i więcej napiszesz xD
11/10 !!

http://sygnatury.net/sygnatury/01cwzeqm5tpjhkxyf34n9g6a8uirolb7vds2.jpg

23

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

Kurcze ja też chciałem kiedyś napisac książke smile Nawet miałem dość dużo pomysłów ale nigdy nie wiedziale jak dobrze zacząć i sobie odpuściłem. Teraz wiem że dobrze robiłem bo przy tobie Yaiba wymiękam big_smile

http://miniprofile.xfire.com/bg/sh/type/0/cycu007.png
http://www.gimpuj.info/gallery/7037_15_10_08_5_14_21.png

24

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

amy tu dwójke takich utalentowanych luzi:

-Yaiba-pisarz i poeta
-lyeto- rysownik



edit:
-jimmy reno-poeta

Ostatnio edytowany przez Maciek21c (2009-02-16 21:27:21)

http://narodowcy.net/wp-content/uploads/2012/01/zsre-300x300.jpg
"Przez 8 lat ta sama gra kurw@ tylko o innym tytule[...]Bobby Kotick, proszę Cię, wprowadź abonament do tej gry. Żeby nikt w nią nie grał" - Rojo o serii Call of Duty

25

Odp: [opowiadanie]Ashtar - nadzieja ludzkości

no trudno, ale 3 gimnazjum, testy robią swoje ;d Trzeba się pouczyć niestety ;d